A miała być trasa maratonu ...
Wpisał: Administrator   
28.03.2009.

Całą noc lało. Otwieram oko o 5.40 i okazuje się, że za oknem pierwsze promienie słońca nieśmiało budzą poranek. Na niebie błękit - zbyt piękne żeby mogło być prawdziwe. A jednak, pogoda zaskoczyła więc jednak uda się objechać trasę łódzkiego maratonu. Mirek napieraO 7.00 pakujemy szpej w auto i start. Koło 8.00 jesteśmy zwarci i gotowi na starcie przyszłej Mazovii. Kilka obrotów korbą i .... konsternacja - napęd nie podaje jak powinien. Pół godziny walki , regulacji, kombinacji, szmerów, bajerów i takich tam aż w końcu okazuje się, że polegniemy. Wiedziałem, że nie może iść tak dobrze. Nowy łańcuch kompletnie nie chce wtulać się w starą kasetę. Na sucho wszystko jest ok, biegi idą jak marzenie ale kiedy tylko tyłek siada na siodło i napęd poddany jest obciążeniom następuje strajk. Po kilku kilometrach dajemy spokój bo nie da się jechać. Wracamy do domu, po drodze wyrażając swoja głupotę wieloma niecenzuralnymi słowami. Jak zwykle czeski błąd, niesprawdzenie szpeju przed pierwszym wyjazdem. Ale żeby nie było, że klapa będzie totalna na szybko zmieniam w domu łańcuch na stary i jedziemy do lasu choć troszkę pokręcić. Kilka fotek jak zawsze uwieczniło te trudy ...

Więcej ...

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »