Zaczeło się to wszystko bardzo dawno temu. Jeżdżę odkąd pamiętam ale tak na poważnie wzieło mnie kilka lat temu. Zaczynałem jak większość "górali" od włoskich wyrobów ze stali ważących blisko 20kg ;)). Po wielu modyfikacjach doszedłem do wniosku, że nie ma juz więcej co zmieniać i czas na zakup nowego sprzętu. Kilka wizyt w sklepach zaowocowało takim cudem

Kellys Salamander był sporym skokiem po poprzednim biku. Nie był to może szczyt marzeń ale już coś. Szybko zaczęły sie zmiany i dostosowywanie go pod siebie. W końcu niewiele zostało z orginału a ja stwierdziłem, że czas na kolejna zmianę.


W mojej głowie zrodził się pomysł na zakup fulla ale doszedłem do wniosku, że chyba jeszcze nie pora i czas spróbować jakiegoś lżejszego hardtaila. Sporo grzebania po allegro i pewnego jesiennego popoludnia kurier podrzuca mi ramę - Kona Cinder Cone '05. Przez zimę kompletuję reszte osprzętu i wczesną wiosną powołuję do życia coś takiego





Jeździło sie całkiem OK ale ciagle był pewien niedosyt. Kona skończyła swój żywot bardzo szybko. Przed wakacjami doszedłem do wniosku, że nie będę sie ścigał, że mój styl jazdy to zdecydowanie kwalifikowana turystyka i tylko w takiej dziedzinie kolarstwa siebie widzę. Mówiąc krótko - ENDURO - to było to czego mi trzeba.
 Nadszedł czas zmian. Poszukiwania nie trwały długo bo budżet był ograniczony. Decyzja zapadła po kilku dniach poszukiwań po allegro, ebayu i różnych sklepach internetowych. Zamówienie w Extreme Shopie składałem z sercem na ramieniu bo opinie o tym sklepie były skrajnie różne. Może nie poszło to bardzo szybko ale po jakimś tygodniu czy dwóch zadzwonił kurier z informacją, że wiezie mi przesyłkę. Reszta setupu już zalegała po szafkach więc zostało dotoczenie tulejek do dampera i  już po kilku dniach dosiadałem mojego Poisona




Napewno to nie koniec modyfikacji bo juz na kolejny sezon szykują się zmiany ale póki co drobne. Szukam poprostu optymalnych dla mnie rozwiązań, które pozwolą cieszyć się jazdą.


 Nowy sezon to doskonały moment do wprowadzenia zmian w setupie. Wyrzuciłem to co się zużyło bądź mnie drażniło i nie sprawdziło sie w poprzednim sezonie. Wymieniłem manetki, zmieniłem hamulce (choć to zabieg raczej kosmetyczny bo poprzednie były ok - poprostu wszedłem w pełną hydraulikę), założyłem nowe gripy, zmieniłem wysłużoną przerzutkę Deore na przodzie na XT, zaplotłem nowe, sztywniejsze i mocniejsze koła, zmieniłem siodło. Powiecie, że sporo i faktycznie ale kto powiedział, że dążenie do odpowiedniego wyposażenia nie będzie pociągało za sobą tylu zmian ;)))  Szczegółowy setup przedstawiam niżej. Na dzień dzisiejszy nie będę więcej kombinował, zobaczymy jak się to wszystko sprawdzi w terenie. Póki co powstało coś takiego.





Testy trwają i pokażą na ile nowy szpej będzie mnie zadowalał. Póki co widzę sporą poprawę jeśli chodzi o manetki (nic mi się przypadkeim nie przełącza). Co z resztą pokaże czas - znając życie uda się coś jeszcze pozmieniać ;)))